Wczoraj płakałam. Długo nie znosiłam płakania. W sobie i w innych. Płakanie było dla słabeuszy. Powrót do płakania zajął mi kilka lat. Nie mogłam się rozpłakać. Jakby coś we mnie wyschło. Powrót do tego najpierw był koślawy, dziwaczny, smutny. Ale potem coś się zmieniło.

Ja i płacz

Teraz płacze dużo. I często. Na filmach. Na warsztatach. Na reklamach. Jak widzę podwodny świat albo lecąc samolotem. Na śniadaniu. Na kolacji. Na Dirty Dancing i na Pianiście. W nocy i w dzień. W spokoju i w chaosie. W pandemii i bez. A kiedy wpadam w pułapkę myślenia, że nie ma czasu na mazgajenie się, to przypomina mi się Marianne Williamson, która powiedziała kiedyś:

Dzień ma dużo godzin. Najpierw sobie popłacz a potem wróć do pracy.

No to wróciłam.

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj