19 sierpnia 2019
Uważność, obecność, zaufanie.

Ostatni taki tekst pisałam chyba z rok temu. Na pewno z rok temu, bo pisałam go znad jeziora dalekiego. Dziś leci do Was nie znad jeziora ale no nie można mieć wszystkiego ;) Poza tym panta rei i takie tam. Aha i uczciwie uprzedzam, że będzie o duchowości, więc alergiczne na ten aspekt życia uszy, oczywiście zapraszam mimo wszystko do czytania, ale zrozumiem jeśli tu i teraz klikniecie na Netflix. #jatoszanuję

Uważność, obecność, zaufanie

Ta kartka, którą widzicie na zdjęciu wisi u mnie w kuchni. Po naszemu brzmiałaby mniej więcej tak:

Ufam Wszechświatowi, że mnie poprowadzi tam, gdzie mam być.

Jest taka część naszej tożsamości, którą można nazwać duchową albo po prostu wiarą, że „jest coś więcej niż tylko to, co widzimy”. Wypełniają ją w naszym życiu doczesnym różne rzeczy: religie, pasje, marzenia, wierzenia. Czasem to, czym jest wypełniania zmienia się na przestrzeni życia. Czyli z jednej religii przechodzimy w inną albo wychodzimy z jakiejś i wędrujemy w ogóle bez religii dalej albo zasiada nam na ramieniu pytanie: no dobra, to jeśli to nie istnieje to co istnieje?

A, że dziś mamy niedzielę, to będzie słowo na niedzielę. Otóż w duchowości nic nie jest na pewno. To kraina trudna dla tych z nas, którzy lubują się i potrzebują poczucia bezpieczeństwa biorącego swe źródło w kontroli. Przewidywalność, przyczynowo-skutkowość, warunki brzegowe i takie tam są w tej sferze niewyraźne. Jednocześnie to sfera wybawienie dla tych, którzy nie mogą znaleźć odpowiedzi na wszystko już teraz zaraz. Bo w duchowości właśnie chodzi o uważność, obecność i zaufanie. Zaufanie czemuś/komuś - a nazywamy to coś przeróżnie: Bogiem, Siłą, Mocą, Wszechświatem, Aniołami, Kreatorem, Polem. No przeróżnie. Kontakt z tym Bytem jest dwustronny, jak wszystko w naszym życiu - chodzi tam o mówienie i słuchanie. Mówienie to najczęściej modlitwa a słuchanie to praktyka medytacyjna. 

No i właśnie dziś jak medytowałam, a była to medytacja prowadzona, to ta dziewczyna Gabby Bernstein, która ją prowadziła w trakcie zadała kilka pytań, które zrobiły mi zamieszanie. Pytania brzmiały:

  1. Jak wyglądałoby moje życie, gdybym wiedziała, że Wszechświat stale mnie prowadzi we właściwą stronę?
  2. Co robiłabym inaczej, gdybym wiedziała, że Wszechświat mnie wspiera?
  3. Jakie mam dowody na to, że mnie prowadzi i trzyma „moją stronę”?

No na 1 i 2 już mnie poniosło z odpowiedziami. Mniam … ale na to trzecie pytanie odpadłam. Mam tyle dowodów, że wszelkie wątpliwości, które czasem się we mnie wkradają, są wyrazem niezrozumiałego dla mnie samej absurdu albo braku połowy mojego pięknego mózgu. Bo kiedy tak patrzę wstecz na moje życie, to wszystko się mistycznie układa co do 1 mm w piękną całość. Nie ma żadnego błędu. Jak w tej reklamie firmy kurierskiej: wszystko jest na czas, na miejsce, na pewno. No istny majstersztyk. Wystarczy ufać i nie przeszkadzać. 

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj