Wiedziałam, że będę się kiedyś chciała zmierzyć z tematem tęsknoty. Zmierzyć słowem, właściwie to najpierw sercem a dopiero potem słowem. Dziś jest to kiedyś. 

Tęsknota

Kiedy myślę o tęsknocie to myślę, że to taka waluta, którą płacimy za miłość. Im większa miłość, tym większa tęsknota. Więc w sumie im większa tęsknota, tym większy znak, że miłość wielka. Logiczne. Zasadne. Właściwe. Tyle, że bolesne. Więc zdarza się, że żeby uchronić się przed bólem tęsknoty, wolimy nie kochać. Ale to słaba transakcja, bo wtedy życie robiąc się w miarę bezpieczne, zrobiłoby się przejmująco tępe i puste. Albo jak powiedziała mi kiedyś moja terapeutka: „Pani Joanno, życie stałoby się po prostu nieznośne.”

Ano, stałoby.

Zachodzę więc w głowę, pisząc ten tekst w sercu, jak to możliwe, że właśnie ono potrafi pomieścić jednocześnie tęsknotę za czymś i miłość do czegoś. Wspomnienie ciepła i chłód pustki. Radość z bycia tu i teraz ze smutkiem tego, co było. Znajduję na to tylko jedno wytłumaczenie: serce musi być nie z tej ziemi. Serce musi być jakieś magiczne. Musi być, bo tylko magiczne rzeczy potrafią połączyć ból rozstania ze szczęściem witania, rozpacz żegnania z rozkoszą rozpoczynania, zimę wspomnień z latem powitań. 

Żegnanie się z różnymi rzeczami, stanami czy relacjami to nasz ziemski chleb powszedni. My nawet żegnamy się z każdym dniem, żegnamy też siebie każdego dnia. Pożegnałam już rozkoszny poniedziałek tego tygodnia, wtorek zapowiadający moc środy, czwartek będący wyczekanym powrotem do domu i pięknie deszczowy wyjazdowy poranek piątku. A w to miejsce witam radość wyczekiwania na sobotni taniec, niedzielną moc obiektywu fotografa i poniedziałkowy powrót wszystkiego na właściwe sobie miejsce. Żegnanie jest kluczowe, żegnanie jest jak ogień, żegnanie transformuje. Dymem pożegnania jest tęsknota. 

Żeby móc pisać dalej, musiałam pożegnać się z pierwszym zdaniem tego tekstu. I choć może w pożegnaniu zrodzić się tęsknota za innym początkiem, to stanowczo choć czule się żegnam i idę dalej. Żegnam się ze zdaniem, które jeszcze chwile temu nie istniało. Potem zaistniało, bo tchnęłam w nie życie. Po tym zdaniu zostanie ślad, a ja dalej z kolejnym słowem pod rękę zaczynam tworzyć nowe. Ślad tego, co było zostanie na ekranie mojego i waszego serca, w migawce wspomnień i zapachu zdarzeń, które przywoła ten wpis. A już za chwile, właściwie za momencik, nazwiemy cały ten tekst przeszłością i pożegnamy moment, w którym zaczęliście go czytać. I tak zdanie po zdaniu. Dzień po dniu. Rok po roku. 

Nie ma warsztatów, żeby ktoś z Was nie żegnał czegoś. Wspomnień po dawnej pracy, miłości, domu, mieście, karierze, zdrowiu, małżeństwie. Wielokrotnie w ciągu naszego życia, żegnamy również cząstki siebie samych, żeby w ich miejsce mogły stworzyć się nowe. A kiedy żegnamy to tęsknimy. 

A może tęsknota to statek, który pomaga opuszczać jeden port by zabrać nas do kolejnego? Może to statek, który nigdy nie cumuje, który stale płynie a przez to pomaga nam płynąć dalej i dalej? Bo życie musi płynąć a serce musi bić... w porcie czy w bez-porciu. 

Tęsknotą płynęłam wielokrotnie. Ostatni raz, kiedy parę tygodni temu żegnałam te dwa stwory, które przeprowadziły się na stałe do Norwegii. I wciąż mnie zaskakuje, że kiedy serce pełne miłości, to mieści się w nim wiele ale kiedy jest puste, to nic do niego nie zmieścisz. Więc noszę w moim sercu dużo i wszystko się w nim mieści: strach i spokój, miłość i nadzieja, pustka i pełnia, wdzięczność i żal, gorycz i słodycz, wdech i wydech. Serce jest magiczne. 

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj