21 września 2018
Samoświadomość.

Trzeba uważać. W sensie być czujnym. Bo to jest tak... kiedy zaczynamy wchodzić na ścieżkę samoświadomości, to już nie ma odwrotu.

Samoświadomość

Aha dla tych, którzy myślą, że lepiej do siebie samego nie zaglądać, to ta nieświadoma forma życia, choć czasem wydaje się łatwiejsza, to moi drodzy, najdrożsi, ona jest ułudą, bo i tak wszystko, co w człowieku się dzieje, to dzieje się nadal, tylko robi to po cichaczu i szkody też wyrządza. Więc to taki pseudo-spokój. 

Wracając do budowania samoświadomości, to jest to trochę jak przemywanie okien swojego życia, przez które widać teraz coraz wyraźniej. I bywają na tej drodze trudne momenty, w których nie da się zapomnieć swoich odkryć ale one jeszcze nie wnoszą nic dobrego. Czyli otworzyliśmy ranę, czujemy ból świadomości ale do ulgi jeszcze chwila. Wtedy najłatwiej zwątpić w sens tej pracy nad sobą. 

Czyli to mniej więcej wygląda tak:

  1. tralalalala żyję sobie nieświadomie i jest zarąbiście, nic siebie nie rozumiem ale co tam
  2. pójdę z koleżanką na warsztat albo kolega mówi, że fajne te spotkania to idę
  3. oh zaczynam nabierać świadomości, odkrywam, zgłębiam, dotykam zapomnianego, cudownie, wspaniałe, witaj wiedzo o sobie - pójdę na kolejne warsztaty i będę wszystkich nawracać na błogosławioną ścieżkę świadomości 
  4. ku’*^wa po cholerę mi to było, chcę zapoooooomnieć, nie chcę już odkrywać
  5. nie, no dobra jednak warto, ufff - przerobione, więcej rozumiem, czuję więcej, to teraz chwilę spokój
  6. o cholera, co teraz znowu, nowe odkrycia a myślałam, że raz wystarczyło
  7. to może terapia, jednak pójdę, bo potrzebuję 
  8. ku’*^wa po cholerę mi to było, chcę zapoooooomnieć, nie chcę już odkrywać
  9. a nie jednak dobrze, cieszę się, że to wiem, to teraz już załatwione
  10. ale zaraz zaraz, co to znowu przychodzi za jakaś refleksja
  11. o nie... ku’*^wa po cholerę mi to było, chcę zapoooooomnieć, nie chcę już odkrywać
  12. oooo robią takie warsztaty, może pójdę...
  13. ...

To się nie kończy. I dobrze. 

Generalnie to jak z wchodzeniem w las. Wydaje się, że las stanowi tylko ta pierwsza widoczna linia drzew i więcej nie ma. Wchodzimy głębiej a tych drzew więcej i więcej. Idziemy dalej a drzew więcej i jeszcze więcej. W tej podróży w głąb lasu poznajemy siebie, poznajemy las, poznajemy innych w lesie i choć trochę tu trudniej niż poza lasem, to już nie chcemy wracać, bo tu tak pięknie. Nie zawracajcie. Zostańcie w lesie. Nie zgubimy się. To tam się odnajdziemy.

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj