12 lipca 2018
Praca dla biznesu.

Dostałam w zeszłym tygodniu aż 3 razy to samo pytanie: czy Ty jeszcze pracujesz dla biznesu? 

Yhym. Pracuje. I to jak! 

Praca dla biznesu

Inaczej niż dawniej. Po pierwsze zakres mojej oferty dla firm na przestrzeni ostatnich lat pozmieniał się dość mocno. Po drugie zmieniłam a raczej zmieniło się we mnie podejście do realizowania różnych projektów rozwojowych w firmach. 

Z racji moich zainteresowań i specjalizacji zawodowej tematyka autentyczności, odwagi, wstydu, którą teraz pracuję nie od razu jest dla wszystkich. Nie wszystkie zespoły są gotowe na taką pracę, nie wszyscy liderzy mają chęć albo możliwość pracować głębiej, albo nie wszyscy decydujący o zakupach szkoleń dla firm widzą sens w pracy z miękkimi aspektami funkcjonowania w organizacji. 

Oprócz różnej gotowości klientów, ja też stałam się chyba po prostu bardziej „wybredna” albo bardziej pasuje mi tu słowo „uważna” na to, w jakie projekty wchodzę. Pracowałam 100 lat temu, w moim poprzednim życiu szkoleniowca, przez prawie 5 lat w szkoleniach głównie dla korporacji. Sięgnęłam wtedy momentu frustracji i utraty sensu robienia takich szkoleń, bo w większości były to jednorazowe strzały, doroczne spotkania zespołów, 3 godzinne warsztaty on-site i choć miały swoją wartość, jakoś dla mnie za małą. Działałam dobrze, sprawnie, rzetelnie ale jednak dla mnie to było po powierzchni i w sumie miało takie być, bo… ramy spotkania, bo krótki czas, bo zakres tematów trzeba uciąć… 

Ja wierzę, że żeby zmiana miała miejsce coś musi zazgrzytać, coś zatrzymać, coś się objawić a na to potrzeba i czasu i uwagi. Teraz, żeby wejść z przekonaniem we współpracę z firmami czy uczelniami potrzebuję takiego intuicyjnego wewnętrznego sygnału, że obie strony widzą sens w tym całym moim „slow-learning”. Obie strony czyli: firma/uczelnia i ja. 

Ostatni rok jest dla mnie rokiem rodzących się projektów z sensem dla biznesu i edukacji. Już mniej muszę tłumaczyć, czym się zajmuję i jaki to może mieć dobry wpływ na biznes, bo dużo z Was liderów, pracowników, właścicieli, nauczycieli akademickich widzi, że autentyczność osadzona w akceptacji siebie to potęga. Ale droga do takiego miejsca u jednostek, zespołów i całych organizacji nie jest ani szybka ani łatwa. I ja to lubię. Lubię jak coś trwa, jak się stopniuje, zmienia zwroty, odrywa i na nowo zrasta. Lubię znaki zapytania po drodze. Lubię ten czas pomiędzy. Lubię dynamikę, która ma szanse pokazać się w ciągu 2 dniowych, 3 dniowych, półrocznych i rocznych programach. 

Czy zdarza mi się odmawiać? Zdarza. Do tego też wreszcie dorosłam. Czasem czuję, że szukają kogoś zupełnie innego, nie mnie. 

Robię teraz projekty nie tylko z sensem ale i z wielką odwagą, o którą bym siebie nie podejrzewała jeszcze te 100 lat temu. Z dumą mogę powiedzieć, że pracowałam nad wstydem i odwagą ze sprzedażą, z działami HR, marketingu, w programach talentów, studentami, liderami, kierownictwem firm, bankami, uczelniami, hutami, producentami ubrań, ubezpieczycielami. Z nimi wszystkimi z sensem w trybie slow.

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj