13 października 2019
O marzeniach.

Miałam wylecieć o czasie. Umówionym czasie. Takim, co na tablicy świeci. Ale sprawy przybrały obrót zaskakujący i na razie nie lecę. A skoro nie lecę, to piszę. To nie jest jakaś zasadnicza zależność w moim życiu. Nie zawsze piszę, kiedy nie lecę. Czasem nie piszę. Ale czasem piszę. Teraz jest to czasem :)

O marzeniach

Chciałam napisać o marzeniach. Już dawno chciałam. Ale nie znalazłam czasu. A szukałam tego czasu wszędzie. W szafie. W łóżku. W schowku. Nic tam nie znalazłam. A dziś znalazłam w samolocie! Po prostu źle szukałam.

Ergo. O marzeniach teraz.

Marzenia są super. Marzyć jest super. Marzenia otwierają nas na to, na co zamyka rzeczywistość. Ale przychodzi taki moment że drzwi łączące jedne z drugimi się otwierają i oto orszakiem na białym koniu marzenia przechodzą do rzeczywistości. Rozgaszczają się wygodnie na sofie. Otwierają szampana i mówią: zanim zaczniemy się dziać, chwile się sobą nacieszmy.

Odkąd pamiętam marzyłam sobie o różnych rzeczach. Map marzeń miałam milion. Właściwie taki jakby globus marzeń mi przez lata powstał. Notatników z ilustracjami tego, o czym marzę miałam dwadzieścia dwa miliony. Taki mały skład biblioteczny w sumie powstał. Nie tylko wycinam ale też kiedy nie mogę zasnąć, to robię tak:

„Dobra. Spać nie możesz. Trochę słabo ale może da się coś z tym czasem zrobić. Da się!” Wtedy właśnie wyobrażam sobie różne rzeczy. Mniej lub bardziej w szczegółach. Zdarzenia. Miejsca. Otoczenie. Osoby, które już znam albo które poznać bardzo chcę. O których marzę albo o relacjach, które chcę stworzyć.

Ostatnio zerknęłam na moją listę marzeń z 2018 roku. Trochę się przesunęły w czasie ale z rozkoszą/zaskoczeniem też zobaczyłam, że po pierwsze to muszę być bardziej precyzyjna, bo się spełniły ale... mogły mieć mały upgrade ;) a po drugie to jestem na dobrej drodze do odhaczenia tej listy. Albo już się punkty poszczególne spełniły albo właśnie się spełniają albo... w przeciągu najbliższego roku myślę, że jestem w gotowości je spełnić.

Po co o tym piszę? W piątek? Wieczór? Z lotniska? Nie wiem. Słowo honoru. Nie wiem. Ja w większości przypadków nie wiem czemu coś piszę. Ale piszę, bo czuję.

A teraz wszyscy odmaszerować i marzyć. Takie zadanie na weekend. Ten ważny weekend. Marzyć i otwierać drzwi rzeczywistości na oścież. Niech się realia z marzeniami bratają.

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

BLOG-Odwaznym-i-odwazna-sie-bywa
Odważnym i odważną się bywa.
Koloseum, zwane również Amfiteatrem Flawiuszów, ma dla mnie szczególne znaczenie. Kiedy odłączę potężny kawałek brutalnej historii i zostanę przy r...
BLOG-O-radosci-zycia.-O-lekkosci
O radości życia. O lekkości.
Ostatni weekend spędziłam we Włoszech. Co to był za czas. Jedzenie… sztos. Wino… sztos. Pogoda… sztos. Towarzystwo… sztos. Włochy są o przyjemności...
BLOG-Odkladanie-„smierci-na-pozniej-jest-bardzo-necaca-wizja
Odkładanie „śmierci” na później jest bardzo nęcącą wizją.
Jak mówi Oprah Winfrey „Możemy w życiu mieć wszystko, ale nie wszystko na raz”. Zmieniają nam się te tożsamości, w zależności od tego, co i kiedy j...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj