23 lipca 2018
Nostalgicznie.

Uprzedzam wszystkich wrażliwych na duchowe uniesienia ale właśnie taki tutaj tekst zapodam teraz. Jeszcze zdążycie przeskoczyć na inny post do kogoś innego. Uwaga… leci…

Nostalgicznie

Otóż wczoraj spędziłam w tym miejscu ze zdjęcia prawie 3h. Sama, samiuteńka, bez nikogo. To pierwszy moment od nie pamiętam kiedy byłam tylko ja i ona, natura. Aha, żeby nie było, to ja generalnie lubię ludzi, nie byłabym psychologiem, gdybym nie lubiła ale kurde-mol-jak-ja-czasem-potrzebuje-być-sama-no-po-prostu-no-wiadomo. 

Im jestem starsza albo raczej im głębiej w siebie zaglądam, a w sumie to chyba idzie w parze, to tym bardziej czuję, że ja i natura to jedno. Jeśli ktoś pominął powyższe ostrzeżenie o duchowości wyżej to ponawiam, bo będzie bardziej. 

Chodzi o to, że kiedy zdaję sobie sprawę z tej jedności z naturą, to dopiero odczuwam spokój. Na chwile, bo umysł sprawnie zabiera mnie w przyszłość i przeszłość ale kiedy go zatrzymam pośrodku, czyli TU, to łapię ułamki harmonii. Więc nad tym jeziorem wczoraj długo medytowałam, modliłam się, rozmyślałam nad naturą, Siłą, przyszłością, mną, przeszłością, miłością, odwagą, strachem, złem, śmiercią. Stałam twarzą w twarz z tym jeziorem, górami, wodą i czułam jak mnie to prostuje chociaż siedziałam, karmi chociaż nie jadłam, przytula choć byłam sama. 

Wiecie… i natura też ma swoje ciemne oblicza, bo wszystko je ma ale to też czyni ją piękną, potężną, pokazuje jej siłę. Myślałam więc siedząc tam smagana słońcem, o tym co jest we mnie ciemne, czego w sobie nie lubię i co bym najchętniej głęboko zakopała przed światem. A trochę tego mam. 

Na przykład to, że ja często się boję. Są takie obszary w moim życiu, w których więcej we mnie lęku niż spokoju i mnie to wkurza. No boję się. No taki mam odruch, że jak coś się wydarza, to mój pierwszy zestaw emocji jest opakowany w lęk. Oj jak mnie to wkurza ale wtedy przypominam sobie, że odwaga jest właśnie wtedy, kiedy się boimy, więc trochę mi lepiej. 

Albo są takie relacje, w których trudno mi przebaczyć, bo to, bo tamto, bo sramto. To jest chyba moja największa lekcja tegoroczna. Nie lubięęęęę!

Albo oceniam choć staram się na milion znanych mi sposobów zaakceptować, zrozumieć ale nie… ten nawyk z czasów, kiedy wobec siebie byłam najbardziej krytyczna na świecie, czasem się z zaskoczenia obudzi i obdarzy nie tylko mnie falą krytyki ale i innych. Nie lubięęęęęę!

Pocieszam się tylko, że świadomość ciemności to już połowa drogi, więc jestem o jeden stopień wyżej niż parę lat temu. A teraz czas na kolejny level, mówiąc po staropolsku. 

No więc tak wczoraj tam siedziałam i medytując przyszły do mnie takie słowa: mów, siedź, pisz, bądź. Grzecznie słuchałam, co to za słowa i myślałam sobie: cholera, ale że co konkretnie? W sensie, co to ma znaczyć? No dobra Siło Ty, to tak jakby czekam na didaskalia do tych słów. No i dostałam... bo jak już odchodziłam z tego miejsca, to dostałam smsa od Ewa Foley, w którym napisała mi „ni stąd ni zowąd”: „Podążaj za swoim sercem, ono wie, gdzie jest jest jego miejsce.” Przypadek? Nie sądzę!

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj