Eksplorowanie sfery kobiecości to dla mnie jedna z lekcji na całe życie. Początki nie były łatwe. (Aha od razu zaznaczę, że nie tylko początki, bo środki ani nawet końce też nie ;)). Zasilana wieloma pomysłami społecznymi i/lub religijnymi na to, co kobiecie wolno a czego nie wolno, stawiałam kroki od dziewczęcości po kobiecość.

Kobiecość

Ta droga to właściwie nadal trwa. Różnica na niej robi się tylko taka, że czuję, że mam na sobie mniej bagażu przekonań trzymających mnie w społecznych ramach. Ściąganie z siebie powinności to proces. Proces z tysiącem pytań, a jednym z nich jest: Czy to naprawdę jestem ja?

Wygląd zewnętrzny to tylko jeden z wymiarów kobiecości, który my kobiety badamy. To ilustracja wnętrza ubrana w zewnętrze. Czasem jej eksplorowanie zajmuje nam tygodnie, czasem miesiące a czasem lata. Budowanie świadomości, kim jestem jako dziewczynka, nastolatka a potem kobieta to proces słodko-gorzki. Pytania o stereotypy, oczekiwania, powinności a potem o zmysłowość, seksualność, kobiecość i sensualność to lekcje obowiązkowe, w których liczy się tylko prawda. Wszystko, co nią nie będzie z czasem zacznie nas dusić, gasić, tłamsić. I to w tych momentach przydaje się odwaga powiedzenia: „Nie, to już nie jest moje. Zostawiam. Idę dalej ale bez tego. Może jeszcze nie wiem, kim jestem ale już na pewno wiem, kim nie jestem.”

Nie zawsze to jest takie proste, bo praca z tożsamością zakłada dekonstrukcję i ponowną konstrukcję. (wielokrotną) a na to nie zawsze jesteśmy gotowe albo mamy siły. Eksplorowanie kobiecości to podążanie trzema ścieżkami, czasami w jednym momencie: ścieżką czucia, myślenia oraz działania. Eksperymentowanie, decydowanie, praktykowanie, oswajanie wymaga dużej samoświadomości i cierpliwości i choć koszty czasem duże, to nagroda wielka, jak mawia Maya Angelou. 

Ta droga prawdopodobnie się nigdy nie skończy, bo my ciągle zmieniamy etapy, konteksty, role. A pytanie o to kim jestem, wraca i wraca, i wraca. I dobrze. Ważne, żeby przed nim nie uciekać nawet jak nie mamy odpowiedzi. Może nawet szczególnie wtedy nie uciekać, nie chować, nie udawać, że pytania nie ma. To właśnie w tych momentach „nie wiem”, robi się przestrzeń na „wiem”. To wtedy robi się miejsce na nieznane choć znane. Gotowe choć niegotowe. Nasze choć obce. 

Nie wymieniajmy „nie wiem” na „my ci powiemy”.
Nie wymieniajmy „bądź” na „rób”.
Nie wymieniajmy siebie na innych. 

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj