2 listopada 2018
Dać kawałek nieba zmarłym.

Słuchajcie - parę dni temu byłam w kinie na przedpremierowym pokazie „Bohemian Rhapsody”. Dla tych, którzy nie kojarzą, to film o zespole Queen. Czytałam biografie Freddiego, uwielbiam ich muzykę a teraz jeszcze obejrzałam ten film. Piszę o nim dziś, bo dziś Święto Zmarłych. A ja wierzę, że zmarli nie są zmarli dopóki mamy ich w sercach czyli w naszych wewnętrznych niebach. Zmieniają formę bytowania z nami ale to my mamy moc trzymania ich „przy życiu” nosząc ich w sercach.

Dać kawałek nieba zmarłym

Wiecie, że w meksykańskiej tradycji istnieje coś takiego w sumie podobnego do naszego, jak „Dzień tych, którzy nie żyją” (Día de Muertos). To dzień radości, lekkości, kolorów - częstowania zmarłych ich ulubionym jedzeniem, napojami, muzyką. To święto jasne i wesołe. A na dodatek, co ekstremalnie ciekawe, to święto, które widzi śmierć jako potrójną. 

Mówi się tam, że człowiek umiera trzy razy i ta trzecia śmierć jest tą najgorszą, bo:

  • pierwsza śmierć to ta fizyczna, cielesna
  • druga to ta, kiedy ciało zmienia się w popiół
  • trzecia, to ta, kiedy zapominają o zmarłych najbliżsi.

Chodzi o to, że dopóki pamięta się o zmarłych, to ta trzecia śmierć się nie wydarza. Czyli zmarli żyją. 1 listopada pisałam o tym, że możemy mieć niebo na ziemi a dziś napiszę, że możemy dać kawałek nieba zmarłym. 

I teraz wracam do tego Freddiego i jego śmierci. Złożone i niełatwe losy jako człowieka, jako artysty, jako wokalisty. Geniusz, który w muzyce odnalazł siebie. Geniusz, który jak nikt inny na Live Aid pociągnął za sobą tysiące ludzi, co do dziś pozostaje niedoścignioną lekcją "pracy" z tłumem. Geniusz, który urodził się w czasach, kiedy odwaga odkrywania swojej orientacji seksualnej naznaczona była wstydem. Geniusz, który szukając miłości, gubił się i odnajdywał. Geniusz, który choć minęło tyle lat żyje, w moim sercu i paru innych. Geniusz. 

Rozmyślam teraz dużo o pasji i kosztach, końcach i początkach, o życiu i śmierci, o niebie i piekle i wiecie co… chyba marzy mi się, żebym nigdy nie zaznała tej trzeciej śmierci. Właściwie to życzę nam wszystkim, oby nikt nigdy nie umarł po raz trzeci.

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

BLOG-Tam-pomiedzy-wlasnie-miesci-sie-cale-nasze-zycie
Tam pomiędzy właśnie mieści się całe nasze życie.
Życie ma w sobie schody w górę i schody w dół. Czasem łatwiejsze te pierwsze. A czasem te drugie. Czasem idziemy sami a czasem z kimś. Czasem się m...
BLOG-Odwaznym-i-odwazna-sie-bywa
Odważnym i odważną się bywa.
Koloseum, zwane również Amfiteatrem Flawiuszów, ma dla mnie szczególne znaczenie. Kiedy odłączę potężny kawałek brutalnej historii i zostanę przy r...
BLOG-O-radosci-zycia.-O-lekkosci
O radości życia. O lekkości.
Ostatni weekend spędziłam we Włoszech. Co to był za czas. Jedzenie… sztos. Wino… sztos. Pogoda… sztos. Towarzystwo… sztos. Włochy są o przyjemności...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj