1 marca 2019
Bo smutek we dwoje jest lżejszy, a radość we dwoje większa.

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To znamy. 
A to:
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie. 
Znamy?

Bo smutek we dwoje jest lżejszy, a radość we dwoje większa

W weekend na warsztacie mieliśmy właśnie o tym dyskusje. Że często łatwiej nam być z kimś, komu jest trudno, bo wtedy wiemy, co robić - a może nawet czujemy ulgę, że to nie jest nasz ból. 

Często trudniej nam być z kimś kto odnosi sukcesy. Dlaczego? Hmm. No ta trudność może wynikać z wielu powodów. Czasem dlatego, że te sukcesy przypominają nam, że my „tam” nie jesteśmy, gdzie jest ten ktoś. Albo nie wiemy totalnie jak okazywać radość, bo ta emocja jest nam obca. Albo sukcesy są jak na nasze standardy mało znaczące i „nie ma się, co tak tym cieszyć”. 

Ostatnio byłam na urodzinach, na których moja cudowna koleżanka Magda z wypiekami na twarzy pokazała mi, że ma w domu na honorowym miejscu wysokieobcasy w których ukazał się wywiad ze mną. Zachwyt, radość i duma, którą mówiła, że czuje, kiedy o nim myśli, sprawiały mi milion miliardów radości. I kiedy myślałam ze odłoży te gazetę na stoliczek, z którego wzięła, żeby mi pokazać, ona chwyciła mocniej te gazetę i razem ze mną ruszyła do stołu, przy którym siedzieli goście urodzinowi. Wtedy sytuacja nabrała nowego tempa, bo wspomniana cudna ona opowiadała gościom o tym wywiadzie i o mnie. A ja siedziałam z boku i wtulałam się w jej ramię mrucząc: weź Magda, przestań... ;) Nie to, żebym się wstydziła (hehehe), bo w sumie nie ma czego, ale czułam się nieco skrępowana ;) I tak się zastanawiałam wieczorem tego dnia właściwie dlaczego. I już wiem! Ha! 

Odkopałam takie wspomnienie, że wychowałam się w przekonaniu, że kiedy odnoszę sukcesy, to mogę być za to nielubiana albo wyśmiana, albo innym może być po prostu przykro, że ja coś zrobiłam, dostałam, wygrałam. Jacie, jak ja już dawno nie zaglądałam do tego przekonania. Aż do tej soboty. I zrobiłam sobie taką podróż sentymentalna, w której przypominały mi się sytuacje, w których to przekonanie było prawdziwe. #smuteczek A na warsztatach okazało się, że takie doświadczenia mieli też inni. Jak mawia Brené Brown:

Shame is personal. Wstyd jest subiektywny. Osobisty. Można się wstydzić zupełnie „zaskakujących” obszarów. 

Puenty są dwie:

  • Po pierwsze to każdemu życzę mieć w swoim otoczeniu taką Magdę. Najlepiej tę konkretną :)
  • Po drugie, życzę nam wszystkim umiejętności towarzyszenia innym w ich/naszych sukcesach, bo smutek we dwoje jest lżejszy, a radość we dwoje większa. A dużo radości to nam wszystkim dobrze zrobi :)

Jestem psychologiem specjalizującym się w tematyce wstydu i odwagi. Współpracuję z osobami i zespołami świadcząc usługi coachingowe i szkoleniowe zarówno dla klientów prywatnych, jak i biznesowych.

Podziel się:

Kategorie

Ostatnie posty

18.06-1
Spark in the dark.
Dziś w ramach cyklu spotkań (po)wolna sobota w Pałacu Potockich w Krakowie, niejaka wspaniała Aga Kozak zapytywała mnie o wiele rzeczy. Jeden z wąt...
17.06
Przeprosiny.
Dziś prowadziłam warsztaty podczas których wywiązała się dobrrrrra dyskusja o przepraszaniu. Cóż to jest za kompetencja. O panie!
Bez-tytulu
Sukienkowatość.
Łazienkowe selfie modowe z Paryża. Musicie wiedzieć (nic nie musicie ale ten zwrot jakiś taki ładny), że ja baaaaaaaaardzo długo w swoim życiu nie ...

Tagi

Posłuchaj podcastu

Oglądaj mój kanał na YouTube

Na stronie używam ciasteczek, są bez mleka i cukru, słodzone miłością do znaków. Pliki cookies są zapisywane w pamięci przeglądarki internetowej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj